Najtrudniejszy moment zaczyna się często po zakończeniu badań

W projektach innowacyjnych łatwo skupić uwagę na samym etapie badawczym: opracowaniu koncepcji, przygotowaniu prototypu, przeprowadzeniu testów i opisaniu wyników. Dla przedsiębiorcy to jednak dopiero część drogi. Wartość innowacji ujawnia się dopiero wtedy, gdy wynik można zastosować, sprzedać, wdrożyć w procesie albo wykorzystać do stworzenia przewagi rynkowej.

MaPEeR SME zwracał uwagę na napięcie między logiką programów publicznych a logiką przedsiębiorstwa. Program może kończyć się w momencie, w którym raport jest gotowy, a cele formalne zostały spełnione. Firma potrzebuje natomiast dalszego ciągu: decyzji o inwestycji, przygotowania produkcji, kontaktu z klientami, certyfikacji, ochrony rozwiązania i finansowania pierwszej skali działania.

Odwrócona piramida innowacji

Jedna z ciekawszych myśli związanych z projektem dotyczyła pytania, czy publiczne wsparcie innowacji nie jest czasem odwrócone. Dużo uwagi trafia do fazy wczesnych badań i wspólnego tworzenia wiedzy, ale mniej do etapu, w którym trzeba przełożyć rezultat na praktyczne zastosowanie. Dla MŚP to właśnie ten późniejszy etap bywa najbardziej ryzykowny i kosztowny.

Mała firma może poradzić sobie z pomysłem, eksperymentem albo współpracą z partnerem technologicznym. Znacznie trudniejsze jest jednak przejście do powtarzalnego produktu, wejście na rynek, zbudowanie kanałów sprzedaży i przekonanie klientów. Jeżeli instrumenty wsparcia nie obejmują tej części procesu, potencjał innowacji może zostać zatrzymany w połowie drogi.

Wdrożenie wymaga innego rodzaju pomocy

Etap wdrożenia nie polega już tylko na sprawdzeniu, czy technologia działa. Trzeba odpowiedzieć na pytania o koszt produkcji, skalowalność, bezpieczeństwo, zgodność z przepisami, ochronę własności intelektualnej i model biznesowy. Dla firmy równie ważna jak sama technologia jest możliwość jej stabilnego wykorzystania w realnych warunkach rynkowych.

Dlatego programy nastawione na MŚP powinny przewidywać różne formy wsparcia po fazie badawczej. Mogą to być instrumenty pilotażowe, doradztwo wdrożeniowe, dostęp do laboratoriów i infrastruktury testowej, pomoc w tworzeniu partnerstw przemysłowych albo finansowanie pierwszych demonstratorów. Każdy z tych elementów zmniejsza lukę między wynikiem badań a decyzją o komercjalizacji.

Partnerstwa muszą mieć sens biznesowy

W projektach unijnych partnerstwo jest często warunkiem formalnym, ale dla MŚP powinno być przede wszystkim narzędziem rozwoju. Firma potrzebuje partnerów, którzy uzupełniają jej kompetencje: jednostek naukowych, dostawców technologii, odbiorców pilotażowych, doradców, organizacji branżowych i instytucji finansowych. Samo zbudowanie konsorcjum nie gwarantuje efektu, jeśli role uczestników nie są powiązane z przyszłym zastosowaniem rozwiązania.

Wnioski z MaPEeR SME można odczytać jako zachętę do tworzenia programów, które nie tylko finansują współpracę, ale pomagają ją dobrze zaprojektować. Ważne jest, aby przedsiębiorca od początku wiedział, kto odpowiada za technologię, kto za rynek, kto za testy i kto za dalsze wykorzystanie wyników.

Innowacja potrzebuje ciągłości

Największą stratą dla systemu wsparcia jest sytuacja, w której powstaje obiecujący rezultat, ale nie ma narzędzi do jego dalszego wykorzystania. Wtedy finansowanie publiczne buduje wiedzę, lecz nie zawsze przekłada się na zmianę gospodarczą. Dla MŚP taka luka jest szczególnie dotkliwa, bo firma nie może długo utrzymywać projektu, który nie daje perspektywy przychodów lub wyraźnej przewagi konkurencyjnej.

Dlatego jednym z najważniejszych wniosków jest potrzeba ciągłości. Programy dla MŚP powinny tworzyć ścieżkę od pomysłu, przez badania i testy, po wdrożenie oraz pierwsze zastosowania rynkowe. Dopiero wtedy potencjał innowacji ma szansę nie tylko powstać, ale również pracować na rozwój przedsiębiorstwa.